Randka w muzeum, czyli szkice klasyków

Bywa, że Instagram wylewa się bokiem. Wtedy przypominam sobie o klasykach – o tych zapomnianych mistrzach, którzy nie wstawią nigdy posta na Instagrama. A nawet gdyby wstawili, to ciekawe, ile zebraliby lajków. Kto doceniłby sztukę Kazimierza Malewicza czy Fridy Cahlo?

Ja sama o nich zapomniałam, przyznam się szczerze. Dopiero wyzwanie #randkawmuzeum organizowane przez Pannę Lolę przypomniało mi o tym alternatywnym, umarłym, a jednak wciąż żywym, świecie. Świecie starych obrazów.

Wyzwanie – robię szkice, kiedy chcę, a wtedy zrobię wszystkie

Codziennie wykonywałam jeden prosty szkic. Nie wyznaczyłam sobie, że muszę rysować go codziennie.
Dlaczego?
Bo pewnie poczułabym presję, a tak to rysowałam szkice dlatego, że chciałam.
Przecież nie tworzę dlatego, aby było mi źle. Ma być dobrze. A nie będzie dobrze, jeśli coś muszę.

Czasem jeśli coś muszę, mówię sobie, że chcę. Nie sądzę, że jest to okłamywanie się.
Nasze pragnienia są elastyczne i do pewnego stopnia można się przeprogramować.
To samo zresztą robią z nami książki, rozmowy i reklamy.
Nikt normalny nie unika ich, traktując jako zagłuszanie wewnętrznego głosu. Czy taki w ogóle istnieje?

Galeria

A teraz do sedna.

Poniższy szkic szczególnie Wam się podobał:

Na bazie poniższego szkicu zrobiłam później 2 kolorowe rysunki – jeden gwaszami, drugi promarkerami. Nie nadają się do opublikowania. Niektórzy widzieli je na story i już nigdy ich nie zobaczą ponownie.

Ta skrzydlata ilustracja spodobała mi się na tyle, że zachciałam ją zrobić w digitalu. Można ją zobaczyć na górze strony Portfolio.

Czasem na ilustracji było więcej postaci. Wybrałam tę niepozorną – schowaną w prawym kącie obrazu:

Wolę moją wersję :D:

A to drugi rysunek z tego wyzwania. Bo pierwszy jest na końcu, wiadomo.

Zaczęłam dorabiać gwiazdeczki do szkiców. Dodają +100 do urokliwości.

Dodałam kropeczki, bo one też wyglądają pięknie. Podoba mi się, jak zmieniłam nieco kąt tej postaci:

Rycerzowi obcięłam trwałą. No bo nie oszukujmy się, za męsko w niej nie wyglądał. Nawet pomimo tego, że u stóp wiły mu się nagie łanie.

Ten sam szkic spodobał mi się na tyle, że przerysowałam go ponownie i potraktowałam gwaszami. Trwało to długo, ale w końcu doceniłam to medium.

Ambitna kobieta:

Znów narysowałam niepozorną postać. Czy zauważyłeś, że na tym obrazie są dwie kobiety?

Początek jest końcem

Na końcu pierwszy powstały rysunek z tej serii:

Spodobał mi się na tyle, że zrobiłam go w digitalu.

logo mART

Ten wpis ma beznadziejne SEO, więc jeśli tu trafiłeś, to napisz chociaż, które szkice najbardziej Ci się podobały.

Dodaj komentarz