“Gdybym miała ratować coś z płonącego mieszkania, pewnie zabrałabym też Polychromosy w edycji retro”, czyli niestandardowy wywiad z Elfikiem

Elfik, czyli Barbara Michalska

Basia Michalska znana jako Elfik. I… ogólnie znana. W kręgach artystycznych i podróżniczych. Fanka Trylogii Władcy Pierścieni, podróży i czerpania z życia całymi garściami. Co ją inspiruje? Jak wygląda jej artystyczny świat od kuchni? Co możesz się od niej nauczyć? Przeczytaj wywiad!


Gdybyś miała rysować tylko jedną rzecz/kategorię do końca życia, to co by to było i dlaczego?

Jeszcze do niedawna powiedziałabym, że z całą pewnością portrety, bo rysuję je od 15 lat i jak dotąd mi się nie znudziły. Każdy człowiek jest inny i można go przedstawić w inny sposób (niektóre portrety podpalam, inne maluję używając kosmetyków itd), więc pomysły się nie kończą. A jednak od niedawna fascynuje mnie także odtwarzanie w szkicowniku miejsc, jakie odwiedziłam i mam teraz wielki dylemat :D. Hmm… chyba jednak portrety. 

Właśnie! Wszyscy, którzy Cię obserwują, wiedzą, że tworzysz piękne portrety. Gdybyś miała wskazać jeden swój ulubiony, który by to był i dlaczego? Gdzie on się teraz znajduje?

Na pierwszym miejscu jest portret Bilbo Bagginsa. To jedna z moich pierwszych prac wykonanych kredkami Polychromos, a filmik z procesu tworzenia pomógł mojemu kanałowi w rozwoju. Mam do tego rysunku wielki sentyment, bo został podpisany przez Martina Freemana, a potem trafił na aukcję charytatywną i dziś jest u szczęśliwego nabywcy. Mam nadzieję, że gdzieś na widoku 🙂

Świetnie, że ten rysunek ma swoją historię. Wiem, że Twoja podróż z pasją rysowania przelata się z podróżami w realnym życiu. Gdybyś miała opisać swój plecak idealnego podróżnika-rysownika, to co by się w nim znalazło? 

Zwykle podróżuję z małym bagażem i muszę się mocno ograniczać. Plecak idealny pewnie zawierałby średniej wielkości szkicownik, kompaktowe akwarele, pędzelek na wodę, ołówek automatyczny, gumkę do mazania i wodoodporny liner. W praktyce zawsze podczas pakowania wydaje mi się, że to nie wystarczy i “na wszelki wypadek” biorę jeszcze kredki, pisaki, kolorowe długopisy i tonę innych rzeczy 😀

A potem się pewnie okazuje, że brakuje tego “niezastąpionego” pisadła. 🙂 Na szczęście kolory można mieszać, więc to trochę ratuje.
Jeśli miałabyś dać jedyną radę osobie początkującej w rysowaniu i jedyną radę osobie zaawansowanej, to jakie by one były?

Bardzo ciekawe pytanie!
Dla osoby początkującej na pewno doradziłabym odszukanie w rysowaniu fizycznej przyjemności. Nauka może potrwać, dlatego w tym czasie ważne jest to, żeby się nie zniechęcić. Polecam cieszenie się samym procesem rysowania i nie uzależnianiem radości od efektu końcowego 🙂
Zaawansowane osoby mają już dużą wiedzę, dlatego im z kolei poleciłabym… odrobinę buntu. Łamanie zasad, które już znają, eksperymentowanie. I przede wszystkim – szukanie swoich własnych tematów i sposobów na ich przekazanie 🙂

Faktycznie cieszenie się z samego procesu nauki jest ważne – cieszenie się z tego, że rysik tak cudownie skrobie po papierze i że kolory tak różnie można łączyć – patrzenie na to jak na zatracającą zabawę w piaskownicy. Taki mindset jest pomocny niezależnie od obranej pasji.
Gdybyś miała wskazać najcenniejsze artystyczne narzędzie jakie posiadasz na swoim biurku, to co by to było i dlaczego akurat to?

Mam w swojej kolekcji oryginalny przedwojenny ołówek kopiowy. Bardzo lubię rzeczy z duszą a taka rzecz niewątpliwie do nich należy. Gdybym miała ratować coś z płonącego mieszkania, pewnie zabrałabym też Polychromosy w edycji retro 😀

Co jest Twoją największą inspiracją?

Najogólniej mówiąc podróże 🙂 Niemal każda z moich “wypraw” daje mi dużą dozę inspiracji! Na Chorwacji uczyłam się nurkować i przez pewien czas rysowałam sporo magicznych, podwodnych stworzeń. W Kolumbii i Włoszech zakochałam się w rysowania architektury (mimo że wcześniej za tym nie przepadałam!), a w Indiach fascynowali mnie głównie ludzie. Po kilku dniach w Szkocji ciągle malowałam zamki… Oj, długo by wymieniać każdy konkretny przykład. Inspirują mnie także ludzie, zwłaszcza silne kobiety. Pasjonują mnie ludzie, którzy dzięki determinacji żyją swoim wymarzonym życiem. Ich historie mnie motywują nie tylko do tworzenia, ale też do działania i odwagi 🙂

Bardzo ładnie powiedziane! Aż się chce zabrać duży piórnik i wyruszyć w świat, tak jak Ty.
Jakie jest teraz Twoje największe marzenie związane z rysowaniem?

Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Większość moich marzeń jest związana z podróżami lub osiągnięciami na polu zawodowym, ale po Twoim pytaniu przyszło mi do głowy, że chciałabym samodzielnie zilustrować własną książkę. I może, żeby jakaś osoba, którą cenię zamówiła u mnie obraz? Albo praktykować przez jakiś czas w jednym z moich ulubionych salonów tatuażu i uczyć się od najlepszych? Po namyśle jednak sporo tego jest 😀

Czy Twoim zdaniem istnieje sztuka, którą powinno/można prezentować i taka, której nie powinno się przedstawiać czy uważasz, że nie ma żadnych ograniczeń w prezentowaniu swoich myśli w formie artystycznej?

Bardzo chciałabym móc powiedzieć, że artystom wolno więcej i że sztuka nie powinna mieć ograniczeń, ale widziałam w życiu całkiem sporo dzieł, których przekaz mógł wyrządzić wiele złego. Dlatego bardzo trudno jest mi zająć jedno stanowisko

Jaki artysta jest dla Ciebie inspiracją?

Przez pierwsze lata mojej fascynacji sztuką moimi ulubionymi artystami byli Boris Vallejo i Frank Frazetta. Malowali i rysowali głównie nagie kobiety – kapłanki lub wojowniczki. Wielu osobom ich styl może się wydawać kiczowaty, ale na mnie klimat fantasy z lat 90 zawsze silnie działał. Później pokochałam surrealizm, zwłaszcza w wydaniu polskich malarzy. Uwielbiam twórczość magiczną twórczość Jacka Yerki, Wojtka Siudmaka czy Tomka Sętowskiego, a także mrok w wydaniu Zdzisława Beksińskiego. Marzę o tym, by mieć u siebie chociaż jeden z ich obrazów! Muszę także wspomnieć, że ostatnio zainspirowała mnie francuska malarka Marion Rivolier, którą poznałam na Artists Days organizowanych w Norymberdze przez markę Faber-Castell. Marion jest popularyzatorką tzn. “urban sketching” czyli malowania krajobrazu miejskiego na żywo. Pod jej wpływem zaczęłam uważniej obserwować to, co mnie otacza i dostrzegać nowe rzeczy np. zmieniające się światło czy kolory. Rysowanie na miejscu jest czymś zupełnie innym niż odtwarzanie zdjęć do którego przywykłam! Mam wrażenie, że jeszcze dwa tygodnie temu byłam ślepa a teraz nauczyłam się patrzeć! Niesamowite uczucie 🙂

Bardzo dziękuję Ci za podanie tylu inspiracji!
Jak nauczyłaś się rysować? 

Właściwie nigdy nie nauczyłam się rysować, bo z technicznego punktu widzenia moje umiejętności nie są na wystarczająco dobrym poziomie. Ale nauczyłam się patrzeć na świat i widzieć to, czego nie widzą inni. Już od dziecka lubiłam odtwarzać to, co widzę.  Namiętnie przerysowywałam zdjęcia z gazet i zauważyłam, że idzie mi to lepiej niż moim rówieśnikom. Okazało się, że jestem bardziej rozwinięta w kierunku obrazów, emocji i uczuć, podczas gdy większość ludzi myśli bazując na symbolach i liczbach. Początkowo byłam kserokopiarką, która przenosi na papier to, co widzi. Z czasem nauczyłam się, że doskonały realizm nie jest jedyną drogą i zaczęłam eksperymentować ze stylami, środkami wyrazu, tematami. Myślę, że najważniejszym czynnikiem było to, że odkryłam wielką przyjemność w samym procesie rysowania. Wcześniej praca dawała mi satysfakcję wyłącznie wtedy, gdy efekt końcowy był zadowalający. Potem zrozumiałam, że kiedy rysowanie samo w  sobie sprawia nam przyjemność, to paradoksalnie praca wychodzi wtedy lepiej. Bardzo trudno to opisać słowami, ale ponoć artystyczne dusze tak właśnie mają 🙂

Mówią, że trzeba się cieszyć samą drogą na szczyt, bo samo przebywanie na górze – czyli oprawienie gotowego rysunku w ramkę – trwa tylko chwilę. A jak wyobrażasz sobie swój szczyt w tej dziedzinie – w rysowaniu? 

Chciałabym tworzyć z wyobraźni rysunki, które w 100% wyrażają to, co chcę przekazać. Nauczyć się oddawania emocji. Marzę tworzeniu surrealistycznych ilustracji, które sprawiają, że oglądający ma ciarki na plecach. Ale myślę nie tylko o rozwijaniu swoich umiejętności artystycznych, ale też o  moim kanale na Youtube. Podoba mi się zabawa w “dziennikarza”, który testuje nowe techniki, opowiada o stylach w sztuce, podrzuca temat na obraz. Mam nadzieję, że uda mi się stworzyć ciekawy program o rysunku, który będzie czegoś uczył ale jednocześnie za sprawą montażu czy moich umiejętności aktorskich będzie też dobrą rozrywką. Może uda mi się zaprosić do odcinków moich idoli i wspólnie coś tworzyć na wizji? 🙂 

Byłoby ciekawie zobaczyć Cię w towarzystwie Twojego idola! Podoba mi się forma, dzięki której wprowadzasz ludzi w swój świat, więc czekam z niecierpliwością na kolejne odcinki na Youtubie.

Przed przystąpieniem do tego wywiadu nie pamiętałam jak inspirujące potrafi być czyjeś spojrzenie i podzielenie się swoją historią. Dlatego ten wywiad pozytywnie mnie zaskoczył. Jest to mój pierwszy opublikowany wywiad tego typu, dlatego mam nadzieję, że dobór pytań był ciekawy. Chciałam, żebyście razem ze mną lepiej poznali Basię, której poczynania artystyczne i podróżnicze namiętnie śledzę :).

Dodaj komentarz