23 rady życiowe w 23. urodziny – cz.1

Dziś są moje 23. urodziny

Poczułam potrzebę podsumowania swojego życia. Już 23 lata depczę trawę, chodniki i podłogę, wtenczas zbierając cenne doświadczenie. Wiem, że nie jest ono tak obszerne jak doświadczenie staruszki, ale dużo myślę i, mam nadzieję, że tym nadrabiam :D.

PS Zdjęcie nagłówka tego wpisu pochodzi z dwóch imprez urodzinowych, które co roku organizujemy z kolegą. Był już temat dziecięcy (nasze 1. urodziny z Myszką Miki i śliniaczkami), później hawajskie klimaty, następnie Włoska Mafia, Dziki Zachód, a kilka dni temu zorganizowaliśmy własne Igrzyska Olimpijskie z różnymi konkurencjami.

Rady życiowe, które zmieniają podejście

Są to rady życiowe, które dałabym młodszej sobie oraz odkrycia, które stanowiły punkt przełomowy w moim życiu. Spis, dla rozluźnienia, poprzeplatany drobniejszymi poradami codzienności – nie mniej cennymi.

Mam nadzieję, że znajdziesz wśród nich taką radę, która odmieni Twoje życie. Przygotowując ten wpis, przez kilka tygodni zapisywałam najbardziej trafne odkrycia, które sobie przypominałam. Nie znajdziesz tu cytatów przypadkowo wziętych z internetu, ale starannie wyselekcjonowane rady stanowiące podsumowanie mojego dotychczasowego życia.

1. Strach można skutecznie pokonać miłością

To zdanie brzmi tajemniczo, dziwnie albo banalnie. Ale to zdanie było dla mnie odkryciem. Dzięki niemu w jeden wieczór pokonała umiarkowany strach przed ciemnością i myślą o tym, że wyjdą z niej potwory, gdy przemierzam niebezpieczną drogę do łazienki. Wdrożenie tego zdania w życie pomaga również pozbyć się o wiele gorszych strachów – osób będących ofiarami przestępstw czy służących na wojnie. Jakikolwiek strach Cię prześladuje, spróbuj dokopać się do praprzyczyny, a następnie współczuć jej lub pokochać.

Na tę myśl wpadłam, gdy przeczytałam ten wpis Michała Pasterskiego – o terapii psychodelikami. W głowie utkwiła mi szczególnie historia weterana wojennego, który podczas sesji psychodelicznej nawiązał kontakt ze swoim strachem i, dzięki wspomaganiu środków, które wprawiały w inny stan przypominającym rozluźnienie i błogą miłość, był w stanie porozmawiać z owym strachem, zaakceptować i w ten sposób pokonać. U niego emocje były na tyle silne, że widocznie nie dałby rady bez owych środków.

Ale ja nie czuję potrzeby ich stosowania i uznałam, że mam na tyle otwarty umysł, że zanurzę się w nim, udając, że jestem naturalnie do tego zdolna. Do tego eksperymentu dodatkowo zachęcił mnie wykres – widoczny na końcu podlinkowanego wpisu, który pokazywał, że placebo w pierwszej fazie eksperymentu doprowadziło i tak do spadku symptomów zespołu stresu pourazowego. Co prawda mniejszym stopniu niż u osób, którym podawano MDMA, ale jednak.

Akceptację od miłości dzieli już tylko jeden krok. Jednak mnie łatwiej było „pokochać” potwory wyłaniające się z ciemności, współczuć im niż je zaakceptować. Stąd w zdaniu: strach można skutecznie pokonać miłością, użyłam słowa miłość, a nie akceptacja.

2. Stres łatwiej zmienić w entuzjazm niż w spokój

Pamiętam, gdy dostałam się do ostatniego etapu olimpiady z języka polskiego. Nigdy wcześniej nie doświadczyłam takiego stresu jak przed wejściem na salę z komisją. Nie znałam siebie od tej strony.

Moje powodzenie na tym ustnym egzaminie zależało m.in. od wylosowanego tematu, pytań komisji złożonej z tęgich głów profesorskich i mojej sprawności umysłu. To ostatnie szwankowało – stres przesłaniał mi racjonalne myślenie, serce kołatało jak szalone, a kolana autentycznie mi się trzęsły. Do tej pory myślałam, że tak dzieje się tylko w kreskówkach.

Jeeej! Pokonam tego szczura! Nie mogę się już doczekać!

I wtedy nieskutecznie próbowałam się uspokoić. Głaskałam swoje nogi, słuchałam muzyki, oddychałam i… nic. To po prostu nie działało. Serce pompowało krew tak, jakby ciało biegło. A naprawdę było nieruchome w poczekalni przed drzwiami.

Gdybym znała tę prawdę wcześniej, krzyknęłabym bojowo jak przed wielkim starciem lub przygodą. I pozwoliłabym sercu biec. Tyle, że z entuzjazmem, powtarzając sobie w głowie, że już nie mogę się doczekać.

Biologicznie bowiem symptom stresu i entuzjazmu jest podobny. Łatwiej zmienić jedno w drugie.

3. Nigdy nie bądź przekonany, że masz rację i nie popadaj w pychę zawczasu

Jest to dość łatwe w zapamiętaniu, gdy poczujesz gorzki smak przegranej tuż po tym, gdy byłeś jej pewny i wyśmiewałeś się z rywala.

Przypominam sobie jednak znów tę prawdę, aby nigdy, przenigdy nie być czegoś pewnym na sto procent i nie ignorować odmiennego zdania innej osoby, bo to ona może mieć rację. A wtedy będzie nam po stokroć głupio.

Pamiętam, gdy cała klasa na początku roku kpiła po sprawdzianie z jednej dziewczyny, że źle obliczyła tak proste zadanie. Dyskutowali, udowadniali. Okazało się, że zadanie było podchwytliwe i to ona miała rację. Okazała się jedną z najbardziej matematyczne uzdolnionych osób, jakie znam.

Warto uważać na zawczasu na słowa, które można wypowiedzieć pod wpływem pychy.

4. Krem przeciwsłoneczny to profilaktyka, którą warto wprowadzić

Najłatwiejszy sposób dbania o skórę to codzienne smarowanie się kremem z filtrem. Nawet w zimie. Ja używam 50, bo i tak się szybko wchłania, a nie lubię smarować się co chwilę.

Zajmuje to mało czasu, a po latach się zwróci. Podobnie jak joga twarzy, ale na nią nie mam już siły :D.

Ssanie oleju, zimno-letni prysznic, drenaż limfatyczny i masowanie/szczotkowanie na sucho swojego ciała to też fajne zdrowotne nawyki.

Kiedyś, w otchłani internetu, widziałam twarz taksówkarza, który jedną połowę twarzy miał o wiele starszą niż drugą, bo druga zazwyczaj była schowana w cieniu auta. Może i był to clickbait, ale faktem jest, że słońce bardzo postarza skórę.

5. Myślenie w dobry sposób o rzeczach je fizycznie zmienia – największy mind-funck życia

Ten eksperyment potrafi zmienić myślenie z dnia na dzień, a po nim na życie już nie spojrzysz tak samo.

Dowiedziałam się o nim z książki Jak stać się szczęśliwym człowiekiem Ani Kęski znanej jako Ania Maluje.

Przygotowanie

Przygotowujesz dwa identyczne słoiki. Wcześniej wyparzone i pozbawione bakterii. Nalewasz do nich tyle samo wody. Do każdego z nich dodajesz łyżkę ugotowanego ryżu. Solidnie zakręcasz, na jednej zakrętce piszesz „Kocham Cię”, a na drugiej „Nienawidzę Cię”. Postaw oba w jakimś ustronnym miejscu. Od tej pory codziennie mów każdemu ze słoików z ryżem tekst, który jest napisany na zakrętce. Gdy wypowiadasz te słowa, staraj się poczuć odpowiadające im emocje.

Wynik

Wynik eksperymentu jest wielce zaskakujący. Po około miesiącu zauważysz wyraźną różnicę między ryżami. Czasem trzeba poczekać dłużej.

Nie ufaj mi ślepo i nie bądź od razu sceptyczny, twierdząc, że to jakieś zabobony. Sprawdź sam. Naprawdę zachęcam. Niestety, mało osób naprawdę to zrobi, ale może Ty będziesz właśnie tą osobą, która jest ciekawa świata. Napisz do mnie, gdy to zrobisz i powiedz, jaki wynik po miesiącu uzyskałeś. Jestem tego bardzo ciekawa.

Wnioski

Wiadomo, że eksperyment nie jest naukowy, bo takiż wymagałby wielu próbek i jak najbardziej sterylnych warunków. Wiele osób w internecie dzieli się wynikami ryżowego eksperymentu, ale może dzieje się tak dlatego, że Ci, którym nie wyszło się nimi nie dzielą – nie wiem.

Dla mnie dalej wpływ naszych myśli na otoczenie pozostaje tajemnicą. Ale myślę sobie, że skoro człowiek składa się prawie z 70 % z wody, to mówienie do siebie Kocham Cię na pewno nie zaszkodzi! A może sprawi, że będziesz… zdrowszy.

Jak to ma się do filozofii i życia?

Nieodgadnioną kwestią pozostaje dla mnie fakt, dlaczego natura miałaby gloryfikować właśnie miłość jako coś pożądanego – coś, co sprawia, że cząsteczki wody układają się równomiernie, a ryż mniej gnije. Jeśli to prawda – jest to przecież solidny argument filozoficzny przemawiający za sensem miłości jako czymś naturalnie przez wszechświat pożądanym, zwiększającym być może szanse na przeżycie.

Przecież natura mogłaby wspierać zło – świat zwierząt przecież pełen jest przemocy. Więc skąd ta preferencja miłości przez naturę? Ale może świat zwierząt jest pełen przemocy nie wynikającej z nienawiści i w tym tkwi jakaś część rozwiązania…

Odkąd przeczytałam książkę Davisa Niezwykłe widowisko świata, mam zupełnie inne spojrzenie na to, czym jest życie (swoją drogą ta książka m.in. cudownie tłumaczy, czym jest życie, jak powstać mogło i jak się rozwijało). Woda i życie są być może bardziej powiązane niż myślimy. W ogóle uważam, że życie i nieożywione rzeczy są tą samą materią i nie różnią się aż tak bardzo od siebie, jak myślimy. Myślenie tymi ewolucyjnymi kategoriami pozwala mi oswoić się ze śmiercią.

6. Aby się zmienić, warto osiągnąć dno

Jak się zmienić? Najważniejsza prawda jaką ostatnio odkryłam.

Gdzie jest ta granica, za którą jest wstanie i zamknięcie okna, a przed którą siedzenie w zimnie. Kiedy jest ten moment, który skłania do tego, by się zachciało.

Ludzie są chętni do zmiany w dwóch przypadkach.

Wtedy, gdy akceptują swoje aktualne położenie. To prawda powtarzana na każdym kroku.
Ale mogą tego nie umieć.
Co wtedy? Czy już przegrali i nigdy się nie zmienią?
Nie, jest jeszcze ostateczne wyjście…
Gdy osiągną dno.

Dno u każdego leży na innej głębokości. Gdy zdasz sobie sprawę, jak beznadziejnie jest i gorzej być nie może, jesteś zmuszony przebywać w stanie akceptacji. I dopiero wtedy jesteś gotowy, żeby się odbić.

Alkoholicy nie przestaną pić, dopóki nie osiągną dna w ich definicji. Ludzie nie przestaną robić głupich rzeczy, dopóki nie osiągną dna. Inaczej mówią sobie, że jakoś to jest.
Czasem automatycznie brną dalej w uzależnienia i niepotrzebne nawyki, by w końcu osiągnąć dno.
Bo innej drogi nie potrafią obrać, a czują podświadomie, że od dna można tylko się odbić.

Jeśli nie umiesz się zaakceptować i jesteś niezdolny do zmiany, której pragniesz, osiągnij… dno.

Czasem możesz jednak trochę oszukać system, aby nie popadać w beznadzieję. Wyolbrzym swoją sytuację, by poczuć, że jednak tam jesteś – na dnie.
To największa siła motywacji do zmiany, jaką znam.
Świadome przebywanie na swoim własnym dnie.

7. Umiejętność powstrzymywania daje czasem większe szczęście

Czasem, gdy jest mi źle, ale tak źle zwyczajnie, bo boli głowa, bo pada deszcz, bo ludzie coś się do mnie nie uśmiechają, to ranę leczy coś przyjemnego. Goździkowa herbatka, ciepła kąpiel lub czekoladka. Ale czasem bywa tak, że większe szczęście daje mi odmówienie sobie czegoś. Np. tej czekoladki. Czuję się wtedy silna jak mistrz zen, który rozumie, że szczęście nie kryje się w hedonizmie, ale w samodyscyplinie.

8. Czytanie książek otworzy twój umysł i to właśnie powinnaś robić niemal codziennie

Ile się słyszy o tym, że czytać warto, że milionerzy to ludzie, którzy codziennie czytają, jak mało czyta nasz naród i że w książkach kryją się wszystkie mądrości świata.

Te słowa jednak odbijały się ode mnie i brzmiały raczej jak nauczycielska paplanina. Dopiero niedawno naprawdę zrozumiałam, ile wiedzy tam się kryje i jak książki otwierają umysł. I że jest to bardzo dobra droga, by stawać się lepszym i mądrzejszy człowiekiem.

Na rysunku karykatura Harariego

Stało się tak za sprawą poniższych książek, które przeczytałam i które uświadomiły mi, o ilu rzeczach nie myślałam i jak mądrzy są inni ludzie. Jestem osobą bardzo praktyczną i nigdy nie gromadzę nieprzeczytanych książek – wolę działać, mając w głowie jedno zdanie, niż pogłębiać teorię i utonąć w niej bez działania. Automatycznie dążę do praktycznego status quo, więc zaczytanie się mi nie grozi.

Każda z poniższych książek jest z innej dziedziny, ale wszystkie dotyczą rozmyślań nad życiem.

  • 21 lekcji na XXI wiek – od tej książki zaczęłam, a potem stopniowo przeczytałam pozostałe książki Yuvala Noaha Harariego (wraz z oglądnięciem z nim wszelkich wywiadów na YT). Ta książka otworzyła mi umysł tak bardzo, że mam wrażenie, że wcześniej byłam jakąś niższą formą inteligencji :D. Moje wrażenia po przeczytaniu książki znajdziesz tutaj.
  • Najwspanialsze widowisko świata, Richarda Davisa. Polecam wypożyczyć, bo kosztuje ok. 100 zł. Ale kiedyś to sobie nawet ją kupię. Nie tylko jest pełna ciekawostek ze świata zwierząt, ale również pozwoliła zrozumieć mi bardziej, czym jest życie. Książka ogólnie traktuje o ewolucji.
  • Nowy Wspaniały Świat, Adolusa Huxleya – mroczna wizja przyszłego, antyutopijnego świata. Pełna dylematów moralnych, po których człowiek już nie wie, co myśleć. Przepleciona ciekawą historią i dobrymi bohaterami. Tutaj jest więcej o moich odczuciach tuż po jej przeczytaniu.

9. Relację matka-córka trzeba na pewnym etapie zamienić na relację przyjaciółki, aby pokochać się na nowo

Tę prawdę uświadomiła mi Nishka w filmiku pt: Dlaczego własna MATKA tak nas IRYTUJE?😏 – psychologiczna ciekawostka, która zwaliła mnie z nóg 😱. Po długiej rozmowie z przyjaciółką doszłyśmy do wniosku, że trzeba się zbuntować i przeobrazić relację z rodzicami w zdrową przyjaźń, respektowanie wyborów i niezależność. A wtedy żyje się o wiele lepiej.

Nie bądź zły na rodziców. Trzeba zawsze im wybaczyć – inaczej nie będziesz w życiu szczęśliwy, bo ten ciężar wlecze się przez całe życie.

10. Nie czekaj z mówieniem NIE zbyt długo i nie wypowiadaj TAK za szybko

Ile razy zdarzyło mi się zgodzić na coś od razu, by potem pluć sobie w brodę. Nawet jeśli sprawa wydaje się oczywista, ZAWSZE trzeba dać sobie czas do jutra. Nie podejmować decyzji w fazie ekscytacji. Przespać się z pomysłem. Dla zasady.

Jeśli się nie zgadzasz, to nie unikaj odpowiedzi i nie rozwlekaj jej w nieskończoność. Podejdź do sprawy poważnie i przemyśl ją, by dać ostateczną odpowiedź rezygnacji. Nie tylko oczyści to Twój umysł i zrobi z ciebie osobę konkretną w oczach drugiej strony, ale ułatwi życie pytającemu.

logo mART

A Twoje rady życiowe?

W tym wpisie zawarłam te rady, które były dla mnie odkryciami. Te przekonania, które wpojono mi od dziecka i były dla mnie oczywiste – choć okazało się, że dla innych ludzi wcale nie są – pominąłam.

Koniecznie daj znać w komenatarzu, która rada jest dla Ciebie najcenniejsza. Czy wyniosły one coś nowego do Twojego życia czy może o wszystkim wiedziałeś?

Jakie są Twoje rady życiowe? Podziel się nimi w komentarzu. Pamiętaj, że to, co dla Ciebie oczywiste, dla innych wcale takim nie jest.

Dodaj komentarz