Podcast o anime

W tym podcaście, stworzonym w ramach Czwartku Martku (najbardziej artystyczny dzień tygodnia), porozmawiamy luźno o anime. Podcast skierowany jest do początkujących grafików, którzy chcieliby zainspirować się czymś nowym i ciekawym.

Agenda

0:00 – Wstęp
0:47 – Historia anime
4:40 – Różne typy stylu anime
6:15 – Cechy typowe dla anime – animacja
7:16 – Cechy typowe dla anime – wygląd postaci
8:51 – Czy warto uczyć się rysowania, rysując anime?
10:50 – Co możesz wyczerpać ze stylu anime, by ulepszyć swoje rysunki?
13:30 – Za co ja lubię anime?
16:10 – Moje ulubione anime

Linki do podcastu

Anime wspomniane na końcu:

  • Death Note – Notatnik Śmierci
  • Kimi no Na wa.
  • Boku dake ga Inai Machi – Miasto beze mnie
  • Mob Psycho 100

Transkrypcja

Wstęp

Witam Cię w pierwszym podcaście mART-u. Dzisiaj porozmawiamy o anime, o cechach tego gatunku, o tym, czy warto uczyć się na jego podstawie rysowania – bo wiem, że wiele młodych artystów od tego zaczyna i nie są pewni czy robią słusznie. A jeśli jesteś doświadczonym ilustratorem i uważasz ten styl za kiczowaty, to spróbuję poszerzyć Twój horyzont – co może nauczysz się czegoś nowego w kontekście rysowania.

Historia

Samo słowo anime pochodzi od terminu animacja – ale ciekawe jest to, że tak to mówi się w Europie na japońską a animację. Natomiast w Japonii termin anime odnosi się praktycznie do każdej animacji, która jest żywa, barwna i nieważne skąd pochodzi.

Japonia zaczęła produkcję w 1917, kiedy jeszcze była era niemych filmów. Mówiono o nich, że są dobrej jakości, ale były kosztowniejsze w produkcji niż kreskówki zachodnie, które szczególnie zostały wywyższone przez popularnego Disneya.

Jedną z pierwszych docenionych animacji japońskich było The Thief of Baguda Castle Ta animacja stworzona przez japońskiego animatora Noburō Ōfuji powstała przez wycinanie specjalnego papieru -chiyogami. Wygooglowałam tę nazwę, ponieważ bardzo mi się ona spodobała i pod wynikami wyszukiwani ukazały się przepiękne papiery w japońskim stylu idealne do wklejania w różne listy i bullet journale.

Część animatorów – Ofuji i Murata – pracowali w tańszej technice wycinankowej animacji, a nie rysowali klatki pojedyncze. Inni kreatorzy czynili większe postępy a animacyjnej technice – korzystali z patronatu rządowego, jako że byli zatrudnieni do tworzenia treści edukacyjnych i propagandowych.

Pierwsze filmy

Jeśli chodzi o filmy mają one większy wpływ na nurty społeczne i tworzenie idei niż współczesne debaty polityczne czy mądre książki, których przeciętny Kowalski nie czyta – również wtedy zdawano sobie sprawę z mocy filmowego przekazu. Po wojnie kwatera główna aliantów zgromadziła 100 artystów anime, aby stworzyć nowe studio animacji japońskiej. Celem tej akcji było wyprodukowanie filmów, których treść propagowałaby myśl demokracji. Projekt ostatecznie się rozpadł – militaryzm okazał się potężniejszą ideologią.

Pierwszym pełnometrażowym filmem, wciąż jednak czarno-białym, był Momotaro’s Divine Sea Warriors. Ten tytuł nie dziwi szczególnie, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że powstał on w 1942 roku zasponsorowany przez Cesarską Marynarkę Wojenną Wielkiej Japonii. Później Tōei Dōga’sto studio animacji japońskiej stworzyło kolorową pełnometrażową animacja – Legendę Białego Węża – (Hakujaden) – która miała stać się wschodnim odpowiednikiem disneyowskich kreskówek. Włączyłam animację na Youtubie – do złudzenia przypominała styl disney’owskich kreskówek. Dzieje się tak dlatego, że kreskówka ta powstała pod wsparciem doświadczonych japońskich animatorów oraz grupy, która wyruszyła do Stanów Zjednoczonych, by zdobyć wiedzę, jak tworzy się dobre animacje.

Anime zaczęło pojawiać się w telewizji, a także stawać się popularne po drugiej części globu. W niektórych krajach dorośli nazywali je prześmiewczo Japanimation, uważając przy tym, że treści są pełne seksualizmu oraz brutalności. Jak się można domyślić, nie przeszkadzało to w zdobywaniu popularności wśród młodzieży. Dzisiaj ten termin nie ma już negatywnego wydźwięku.

Dodatkowa informacja: Największy szczyt oglądalności anime przypadał na rok 2006, po tym czasie wzrost popularności innych rozrywek gier wideo powodował stopniowy spadek oglądalności.

Różne style anime

Każde anime ma jednak swoją stylistykę i nieco inną kreskę – która zależy od studia i procesu produkcji.

Podam kilka z takich styli i krótko je omówię.

  • Kawaii – nowszy styl, który narodził się około roku 1990. Przykład takiego anime to New Game! Jeśli mam opisać – to jest to najbardziej typowy obraz anime, który przychodzi do głowy, jeśli myślisz typowej o kobiecej postaci z dużymi oczami i małą buźką. Dodatkowo koniecznie jaskrawe kolory. Jeśli ktoś oglądał Winx, skojarzenie o czym mowa nie powinno być trudne.
  • Styl bardziej realistyczny – który znajdziemy mi.in w Black Lagoon czy Monster. Oczy nie zajmują pół twarzy, kolorystyka kadrów ma realistyczny wydźwięk – podobną znajdziemy w filmach.
  • Chibi – to forma, która przedstawia postaci w dziecięcy sposób – wszystko wygląda tu jak z bajki dla dzieci. Przykład Lucky Star.
  • Magiczna/realistyczna – Istnieje jeszcze inna stylistyka, podobna nieco do realistycznej, ale z pięknym dbaniem o kolory, kompozycje i szczegóły, co nadaje pozornej codzienności niezwykłego artyzmu i magii. Taką znajdziecie m.in. w Violet Evergarden, Garden of Words czy Kimi no na wa.

Typowe cechy anime

Chociaż każde anime ma swoją indywidualną kreskę czy cechy, to istnieją pewne ogólne rzeczy, które odróżniają anime od animacji zachodnich.

W odróżnieniu do Disneya, który stawia na ruch, anime przede wszystkim stara się ukazać piękno kreski, stąd tak często możemy spotkać się z bezruchem kadrów. Służy to również ukazaniu często szczegółowych teł miejsc, które tworzą atmosferę.

W odróżnieniu od amerykańskiej animacji anime wygląda tak, jakby ktoś kręcił je kamerą, czasami bardzo bardzo dynamiczną, co umożliwia dokonanie szybkich zbliżeń i niebywałych kątów, niemożliwych, a przynajmniej bardzo trudnych, do uzyskania prawdziwą kamerą.

Anime jest rysowane najpierw, a dźwięk podkłada się później, więc czasem zdarzają się niedogrania ust postaci z mową lektora. W amerykańskiej wersji najpierw nagrywa się dźwięk, dzięki czemu usta są skorelowane z głosem lektora.

Chociaż istnieje wiele stylów, to anime kojarzy się w ogólności z wyolbrzymionymi ekspresjami na twarzy, dużymi oczami, uproszczonym cieniowaniem, trójkątnym noskiem i podbródkiem. Fryzury mają charakterystyczne ostro zakończone kosmyki – mnie np. męska fryzura nasuwa skojarzenie z takim… jeżozwierzem.

Dlaczego duże oczy? W tym momencie warto wspomnieć o ważnej postaci dla animacji japońskiej i mangi – Osamu Tezuka. Ten producent anime, reżyser i mangaka jest nazywany bogiem mangi i porównywany z Waltem Disneyem. Osamu został zainspirowany postaciami ze starych animacji o dużych oczach – jak Betty Boop. Oczy są powiem częścią twarzy, w którą najczęściej patrzymy – powiększenie ich pozwala wyróżnić je i zwrócić uwagę na emocje, które oddają. Zresztą postaci Disneyowe też mają większe oczy.

 Jeżeli damy do narysowania osobie, która na ogół nie rysuje, do narysowania ludzką twarz, to umiejscowi oczy nieco wyżej i zrobi je nieco większe niż są one w rzeczywistości. Podświadomie postrzegamy ten element ludzkiej twarzy jako ważny i istotny.

Jeśli zaś chodzi o włosy, są one często w niecodziennych kolorach i staranie ułożone w innowacyjne fryzury.

Czy warto rysować anime?

Dlaczego ludzie często zaczynają swoją przygodę rysowania od mangi i anime? Co ma w sobie ten styl? Czy naprawdę jest taki piękny? Przede wszystkim, osoba, która rysuje w tym stylu, jest pewnie zafascynowana historiami i bohaterami, których ogląda właśnie w tej stylistyce.

Styl ten zdaje się prosty i minimalistyczny, więc łatwo jest taką postać przerysować i oddać ją wiernie, a więc całość wygląda efektownie. Czy warto jednak uczyć się rysowania na takich postaciach? Wielu nauczycieli powie, że lepiej nauczyć się rysowania realistycznego, ćwiczyć odwzorowywanie martwej natury – ułożyć parę wazonów i jabłek, na które pada efektowny cień. Jednak myślę, że mało kto dostaje zachwytu i naturalnej motywacji, patrząc na martwą naturę.

Dlaczego warto ćwiczyć realistyczne rysowanie, skoro postacie z anime zdają się takie uproszczone? Czy to nie jest strzelanie do komara z armaty? Rysując realistycznie, łatwiej jest nam upraszczać to, co znamy w jak najbardziej świadomy sposób, który sprawi, że uproszczony kształt zachowa swoją wizualna rolę. Można porównać to do tworzenia logo – kształt jest banalny, ale trzeba mieć dobre wyczucie, wiedzę z kompozycji, aby taki kształt stworzyć samemu. No właśnie, o ile przerysowywanie mangi, jest proste, o tyle stworzenie samemu takiej postaci, która miałaby być pod odpowiednim kątem, a na nią pada światło, może się okazać trudniejsze bez podstawowej wiedzy na temat rysunku realistycznego. Jeśli ktoś chce poprzestać na przerysowywaniu i lubi to robić, to niech to robi. Nie warto udzielać rad, bo nie ma uniwersalnej prawdy i drogi dla każdego.

Co możesz wyczerpać ze stylu anime, by ulepszyć swoje rysunki?

Jeśli rysujesz, a styl mangi zdaje Ci się brzydki i kiczowaty, posłuchaj, jakie rzeczy możesz wyczerpać z tego stylu, które może zainspirują cię do spróbowania i wdrożenia do swoich ilustracji tego czegoś, co nada im lepszą jakość, ale niekoniecznie będzie w ogóle przypominał mangę. Śledzę wielu ilustratorów na instagramie i widzę, jak stylistyka niektórych z nich przeniknięta jest czymś, co ja nazywam taką… japońskością. Niektórym skojarzy się to  z secesją, minimalizmem czy plakatowym stylem. Ja jednak wiem, że inspiracją do tego są dla nich właśnie anime.

Weźmy Janice Sung, która wykonuje świetne ilustracje kobiet – nie zaskoczyło mnie wcale, gdy ostatnio zaczęła malować kadry z anime. Podobnie Sibylline Meynet, której ilustracje są harmonijne, również czerpie z tego nurtu. Albo Loish, która we wczesnych etapach swojej twórczości wykonywała mango-podobne ilustracje. Wierzę, że ta stylistka nie jest tylko dla gimnazjalistów, którzy rysują na kartkach w kratkę. Ale myślę, że warto z niej czerpać mądrze. Co można np. z niej wyczerpać?

Mnie ostatnio olśniło – to uproszczenie cieni. Na wielu szkicach widziałam taki ładny uproszczony cień, czasem odgrodzony schludną kreską. Wygląda to estetycznie i fajnie – wygląda lepiej niż brudne  i gładkie cieniowanie. W anime widać kwintesencję takiego odważnego cieniowania – ograniczanie strefy cienia od światła. Pozwala to utrzymać rysunki w schludności. A metoda ta przydaje się również w realistycznym rysowaniu.

Kolejna rzecz – duże oczy – mam wrażenie, że wielkie oczy to styl większości ilustratorów instagramowych – kreskówkowych. Jeszcze nie spotkałam się ze stylem, który by pomniejszał oczy.

Tła – moja koleżanka zwraca uwagę na tła i pomieszczenia, w których są postacie – docenia, jeśli twórca o to zadbał. W anime można zobaczyć, jak pięknie wnętrza i budynki są jakby drugim bohaterem.

Za co ja lubię anime?

Za klimat kojarzący mi się z inną kulturą, z czymś orientalnym – jak smak sushi. Czasem nie podoba mi się kiczowatość kadrów, ale wybaczam im to, gdyż fabuła jest często bardzo dojrzała mimo tego powierzchownego stylu „chińskich bajek”, jak niektórzy prześmiewczo nazywają anime.  Wydaje mi się, że ten kicz jest nawet akceptowalny, jeśli kojarzy się z czymś miłym i pozytywnym. Przypomina mi się Szymborska, która lubiła kicz. A ponadto, jest bardzo cienka granica między kiczem a sztuką.

Podoba mi się to, że anime przywodzi mi na myśl styl starych japońskich ilustracji, które mają dla mnie niepowtarzalny klimat – taki klimat jak moja herbaciana filiżanka z orientalnymi wzorami czy czarna koszula w kwiaty. Lubię w ilustracjach wylany kolor ograniczony pewną linią, konkretne cienie i specyficzną faktura. Trudno to opisać słownie – efekt, o który mi chodzi znajdziesz m.in. w ilustracjach Rlona Wanga.

 A jeśli chodzi o fabułę, która nie omija brutalności tam, gdzie ma ona sens, są w niej niespotykane zwroty akcji, nieoczywiste emocje i wybory, nieprzewidywalność, szacunek, którzy mają do siebie bohaterowie i dziwię się czasem jak inaczej reagują bohaterowie z powodów kulturowych. Podoba mi się pokora, która uwidacznia się w różnych sytuacjach. Widzę ją szczególnie w tych wschodnich produkcjach, w których jest ukazywana jako wielka mądrość. Pokora przyszła mi na myśl zapewne dlatego, że niedawno usłyszałam o 13 cnotach Benjamina Franklina, do których starał dążyć w życiu. Jak głosi anegdotka, na łożu śmierci stwierdził, że udało mu się osiągnąć wszystkie prócz jednej. Była nią właśnie pokora. W anime podoba mi się kontemplacyjny klimat, który gloryfikuje spokój, a niektóre sceny nie potrzebują fajerwerków, bo ich ciekawość tkwi w szczególe. Być może ten spokój potęgowany jest bezruchem kadrów, o którym była mowa.

Moje ulubione anime

Moim ulubionym anime pozostaje bezdyskusyjnie Death Note, który stoi na podium ogólnych wytworów ludzkiej wyobraźni wliczając również książki i filmy. Jest to uczta dla mojego strategicznego umysłu, który uwielbia grać w mafię i lubi dywagacje filozoficzne. Ciekawe jest to, że tuż po obejrzeniu anime miałam niespotykany, jak dotąd w takiej skali, nawyk logicznego myślenia w wielu sytuacjach i wielkiej motywacji wygranej np. w lotki, tenisa czy ping ponga. Teraz moje bycie na fali trochę opada, ale i tak cieszę się, że takie serie dają mi dostęp do nowych światów i emocji w normalnym świecie. Postaci w Death Note są przemyślane psychologicznie i zdaje się jakby istniały naprawdę.

To prawda niektóre anime są nadal dla mnie zbyt dziwne, jednak istnieją takie, które spokojnie można byłoby zamienić na realistyczny film, gdyż nie ma w nich żadnej magii. Jeżeli chcesz zacząć od czegoś realistycznego, to polecam Miasto beze mnie. Podobało mi się również Kimi no na wa. oraz Mob Psycho 100.

Jeśli polecasz anime, które myślisz, że może mi lub innym się spodobać, zostaw komentarz pod filmem lub w miejscu, w którym zalazłeś ten podcast.

Zapraszam do dołączenia do grupy Ciało Artystyczne lub instagrama szuflada.mart, aby być na bieżąco z wyzwaniami, poradami dla grafików i artykułami na blogu.

Willian Yuki Fujii Memmo z Pixabay

Dodaj komentarz