Najgorsze, a zarazem najpopularniejsze sposoby szukania klientów

Niektórzy ludzie działają chaotycznie. Ustawiają spontanicznie reklamy na Facebooku, dają promocje, ogłaszają się na OLX czy zbiorczych stronach. I robią konkursy. Grunt, jeśli jeszcze wyciągają wnioski i mają jakiś plan, ale zazwyczaj nie mają. Myślą, że plan się nie zawali, skoro go nie będzie?

Każdy plan jest lepszy niż brak planu, ponieważ brak planu prowadzi donikąd.

Jeff DavidsonKierowanie projektem. Praktyczny poradnik dla tych, którzy nie lubią tracić czasu, K.E. Liber, Warszawa 2002, ISBN: 83-88170-39-2 (28+4)

Pamiętam swoje początki. A zacznę od nich, abyś wiedział czego nie robić, chcąc zdobyć pierwszych klientów. W drugiej części wpisu powiem Ci, co działało u mnie. Na tej podstawie możesz stworzyć swój plan działania.

Wiem, że zaczynasz od zera. Ja też zaczynałam i przeszłam 3 lata próby. Teraz myślę, że dzisiaj wiedząc te rzeczy pozyskałabym pierwszych klientów stosunkowo szybko.

Tutaj się nie ogłaszaj

Swoje prace wstawiłam na Oferię i leżały tam odłogiem. Nie skupiałam się na aktywnym szukaniu klientów, ale to dlatego, że nie było mi to potrzebne na już. Jakby ktoś się zgłosił, to fajnie. Tak się złożyło, że klient się zgłosił po kilku miesiącach i odtąd zaczęła się cała moja przygoda.

Pierwszego zlecenia nie zaliczam do udanych. Dostałam je, bo wypadł jakiś grafik i potrzebowali kogoś na szybko. Mimo, że zlecenie zostało sfinalizowane i dostałam umówioną wypłatę, to popełniłam wiele błędów. Podjęłam się zadania, którego nie do końca umiałam, pracowałam kilkanaście godzin za śmieszną sumę. Kiedyś o tym więcej napiszę.

Później pomyślałam sobie, że będę robić prace na tzw. strony z konkursami, które organizowali klienci. Wpływało np. 100 prac grafików, a oni wybierali jedną i płacili tylko tej osobie. Jako nauka na przykładach dla samego siebie – ok. Ale jako metoda na bycie zauważonym przez klientów – no way. Giniesz pośród innych, napracujesz się, a niekoniecznie zarobisz i nie zostaniesz zapamiętany jako marka, tylko jedna praca pośród wielu.

W każdym razie – nie polecam ogłaszać się na OLX-ach i innych tego typu stronach. To trochę tak, jakbyś stał na rynku pośród cebuli, majtek i gumowców. Może ktoś Cię zauważy, ale Appla to z Ciebie nie będzie. Ceń się od samego początku i buduj swoją indywidualną markę.

Takie zbiorcze strony odejmują Ci profesjonalizmu, a klient nie przychodzi tam konkretnie do Ciebie, ale szuka “jakiegoś” grafika. Często bywa, że najtańszego.

Zrób jakikolwiek plan działania! Często sukces nie jest kwestią tego jedynego planu, ale umiejętnością trzymania się go i wyciągania wniosków.

Społeczność to nie Twoi klienci

A raczej wcale tak być nie musi. U mnie Te dwie grupy nie pokrywają się w pełni.

Pamiętam, jak kiedyś zrobiłam konkurs dla społeczności. Łaskawa firma (pozdrawiam pięknie i dziękuję za zaufanie) Pachnąca Wanna udostępniła mi 12 wosków, które mogłam dać jako nagrodę. Pojechałam po nie do Warszawy – sic! – (na szczęście zahaczyłam o dom koleżanki) i porobiłam im piękne zdjęcia. Miały być nagrodą w konkursie. Możesz je zobaczyć na poniższej karuzeli:

Wtedy sądziłam, że organizowanie konkursu buduje zasięg czy zaangażowanie. To się łączyło w mojej głowie, że w jakiś cudowny sposób doda mi klientów.
Przecież ten sposób nie jest nawet dobry do budowania społeczności!

Teraz to wiem i z żenadą, a trochę z sentymentem, śmieję się na myśl o tym wspomnieniu.

Pamiętam, jak graficzka, która ma tysiące followersów na IG żaliła się na grupie, że nie ma w ogóle klientów. Większość obserwujących pochodziła zza granicy i zapewne lubili po prostu jej prace, a nie potrzebowali usług graficznych.

Dlatego zapamiętaj followersi to niekoniecznie Twoi klienci. Szczególnie jeśli nie mówimy o produktach pasywnych, przeznaczonych dla społeczności tj. e-booki, produkty czy kursy.

Followersi ≠ klieci

Może Ci się wydawać, że klienci patrzą na to, ile masz odbiorców, czy Twoje konto na Instagramie jest popularne. Prawie nigdy ich to nie obchodzi! Liczy się to, co umiesz i jaką wartość możesz im przekazać.

Zbieranie followersów, lajków czy serduszek na Instagramie to nie jest Twoje zadanie, jeśli chcesz szukać klientów. Szczerze mówiąc, możesz to zupełnie olać. Pozwalam Ci.

W kolejnej części wpisu powiem Ci, co możesz robić.

Nie wychodzi mi

To normalne. Tak nawet powinno być.

Obserwowałeś kiedyś owady, które szukają wyjścia? Badają każdy centymetr szyby – tu nie ma przejścia, ok szukam na prawo. Tu jest? O, super, idę dalej. O, znowu jest! Jednak nie ma. Zawracam. I tak dalej.

Nie będzie zawsze Ci wychodzić. Ty masz robić i tak, zacząć – cokolwiek. A później, sprzężeniem zwrotnym, sprawdzać, czy zadziałało. Jeśli nie – wyciągasz wnioski i zmieniasz. I tak do skutku.

To nie jest tak, że się nie da. Ty po prostu nie wiesz jeszcze JAK to się robi.

Pamiętam, jak napisałam do PSC, że te całe Internety, promocje – to nie jest chyba dla mnie. Odpisała mi, że ja wszystko robię dobrze, ale nie wyciągam wniosków. No i że muszę próbować dalej i dalej.

Miała rację. Moje “nie da się” było wymówką. Trochę uzasadnioną wynikającą ze zniechęcenia, a ta emocja pojawia się wtedy, kiedy masz duże oczekiwania.

Załóż wpierw, że pierwsza próba Ci nie wyjdzie. Niech nie wyjdzie, ale w ten sposób odkryjesz, co nie działa.


To może reklama na Facebooku?

Kolejnym grzechem początkujących grafików jest ustawianie chaotycznych i nieprzemyślanych reklam na zasięg na Facebooku. Zazwyczaj kończy się to tym, że “reklama na Facebooku nie działa”.

Niska cena nie krzyczy sama do klientów

Innym grzechem jest konkurowanie ceną z myślą, że jak magnes przyciągnie wibracyjnie ludzi.

Robienie promocji nie sprawi, że klienci o Tobie się dowiedzą. To tak jakbyś w piwnicy, o której nikt nie wie, wywiesił szyld z atrakcyjną ofertą.

Piękny, niedostępny świat Twojej oferty

Innym typem artysty-poszukiwacza klientów jest taki, który aaranżuje pięknie miejsca w Internecie. Na Instagramie wstawia piękne zdjęcia, a na stronie dopieszcza ofertę. Klientów brak, nie przychodzą, a przecież wszystko ma ustawione.

Działa to analogicznie do sytuacji z piwnicą. Ludzie nie wiedzą, że istniejesz, więc choćbyś miał marmurowe podłogi, będą cieszyć tylko oko właściciela.

Klienci sami nie przyjdą, musisz aktywnie ich szukać. A jak to zrobić?

Już wiesz, czego nie robić. Nadal jednak nie wiesz, co robić warto i jak się zabrać do szukania klientów.

O tym będzie w drugiej części wpisu. Zaciekawiony?

logo mART

Podsumowując

  • nie działaj chaotycznie, bez planu. Miej choćby najprostszy plan. Sprawdź go przynajmniej przez miesiąc, nie poddawaj się po tygodniu;
  • działaj na zasadzie sprzężenia zwrotnego – wyciągaj wnioski i poprawiaj działania;
  • nie ogłaszaj się na dłuższą metę na portalach zbiorczych – może to być jednak przydatne na samym początku, do kilku pierwszych współprac, jeśli jeszcze nigdy ich nie miałeś. Pamiętaj wtedy o jednej ważnej rzeczy – bez niej, Twoje działanie w ten sposób nie będzie miało sensu. Powiem o niej w dalszej części wpisu ;);
  • zbieranie followersów i lajków oraz robienie konkursów to nie jest najskuteczniejszy sposób na pozyskiwanie klientów;
  • zostaw na razie chaotyczne ustawianie reklam na Facebooku;
  • obniżenie ceny nie jest jedyną opcją – musisz dotrzeć do nowych ludzi;
  • nie myśl, że dopieszczanie strony internetowej wpływa na znajdowanie klientów, wpływa na zatrzymywanie ich dopiero, gdy tam już trafią. Muszą mieć skąd.

Dodaj komentarz