Chcesz kupić Promarkery? Koniecznie przeczytaj!

Jeśli tu trafiłeś, prawdopodobnie wiesz, czym są Promarkery, dlatego w skrócie napiszę tylko dla tych, co nie wiedzą, że to dwustronny, przebijający przez zwykłe kartki marker na bazie alkoholu. Niezwykłe, prawda? Co więc czyni ten marker tak magicznym? Na pewno cena, bo jeden kosztuje ok. 10 zł.

Od dawna panuje na nie szał i ja… również w tym szale sobie uczestniczę. Zaraz wyjaśnię Wam dlaczego.

Bardzo podoba mi się dobór kolorów. Wymyślono ich aż 148 (widziałam źródła, w których podawano, że jest ich sporo więcej), a każdy z nich wygląda przemyślanie i jakoś tak burżuazyjnie. Jak kaszmir, plażo. Dodatkowo promarkery są skomponowane w różne palety, więc raczej dobór był przemyślany. Nie wiem, jak to dokładnie określić, ale na żywo zobaczylibyście, że żółty promarker zwykłemu żółtemu pisakowi z marketu nierówny.

Ale to nie o kolory przede wszystkim chodzi, bo tak to można by było łatwo znaleźć tańsze zamienniki. Wyróżnia je przede wszystkim to, jak wyglądają po nałożeniu na kartkę. Kolorowanie zwykłym markerem uwidacznia każde pojedyncze przejechanie końcówką, więc nie można jednolicie wypełnić obszaru. W promarkerach efekt wygląda tak, jakby wylać za pomocą kubełka w Paincie kolor. I to wszystko? W planie mamy jeszcze inne atrakcje, Ladies and Gentelmen. Nie wiem, ilu naukowców zatrudnili i ile im zapłacili, ale udało im się za pomocą magii sprawić, że za pomocą promarkerów można cieniować i zwiększać intensywność koloru przy jednoczesnym uzyskiwaniu gładkich przejść.

Czy wiesz, co one mogą Ci zrobić?

Jeśli chcesz ich używać w bullet journalach czy pamiętnikach, skończysz z poprzebijanymi kartkami i siwymi włosami ze złości. Promarkery powinny być używane na grubym papierze (wystarczy blok techniczny, ale będzie przebijać) albo na kartkach ze specjalnego bloku dla takich markerów. Jeśli potrzebujesz ich do wykonywania rysunków jednostronnych, które oprawisz w ramkę albo kaligrafowanych zaproszeń itp. (są też promarkery w formie brushpenów), śmiało leć do sklepu (tylko wcześniej weź wypchany portfel). Coraz więcej osób również wykorzystuje promarkery jako podkład do rysunków kredkami. Jeszcze nie próbowałam, ale wydaje się to być dobrą opcją.

Zastanów się 3 razy nad wyborem kolorów!

Gdy pierwszy raz kupowałam promarkery, nie wiedziałam do czego one będą mi potrzebne – chciałam nimi po prostu pomazać. I tutaj popełniłam błąd. Bo obojętnie jakie kolory, skoro chcemy się pobawić, prawda? A skoro obojętnie, to się bierze czerwony, niebieski, zielony i żółty, no i jeszcze brązowy, bo na pewno “się przydadzą”. Gdy chciałam wykonać jakikolwiek kolorowy rysunek, musiałam używać tych podstawowych kolorów, nie miałam ich wersji ciemniejszej i jaśniejszej, więc możecie sobie tylko wyobrazić, jak to wychodziło. Chociaż w sumie nie musicie, pokażę Wam.

Nie dało się blendować. Nie dało się ładnie rysować. Nie dało się żyć. Można oczywiście w tej jaskrawej kolorystyce tworzyć bardziej komiksowe obrazki, ale wówczas nie był to mój styl. A może na to wtedy nie wpadłam?

Warto przed zakupem zastanowić się, do czego będą nam promarkery potrzebne i na tej podstawie wybrać paletę. Dążę do tego, że na pewno z każdych kolorów, które kupicie nawet losowo, da się wyczarować coś WOW, ale trzeba wcześniej odkryć tajemnicę tych kolorów. Tzn. jeśli chcecie rysować:

  • komiksowe obrazki – macie mnóstwo opcji do wyboru, bo możecie utworzyć swoją własną paletę, choćby nawet monochromatyczną (np. odcienie niebieskiego) albo zrobić bardziej klasycznie i kupić jaskrawe kolory: czerwony i niebieski, jakąś inną ciekawą barwę np. fiolet czy brąz, zielony i żółty albo specjalnie zrezygnować z któregoś z tych typowych kolorów, co da bardzo dobry efekt. Jeśli nie chcecie wydawać dużo na mazaczki, to wystarczy nawet kilka odcieni szarości i kilka czarnych cienkopisów różnej grubości, a efekt może wyjść profesjonalnie. Oczywiście, jeśli profesjonalnie narysujecie :D,
  • realistyczne rysunki – tutaj najlepiej sprawdzi się jak najwięcej kolorów, ale jeśli wiecie, co najczęściej chcecie rysować i jakich barw szukacie, wtedy najlepiej kupić dany kolor w 3-4 odcieniach np. jasnym, średnim, ciemnym. Albo eksperymentować dodatkowo z temperaturą barw. Czyli jeśli nie można kupić więcej, to lepiej kupić mniej, ale kilka kolorów w różnych odsłonach. Realistyczne rysowanie promarkerami to opcja najtrudniejsza i trzeba naprawdę dobrze tworzyć w innych technikach, żeby mazakami wyczarować coś realistycznego,
  • ilustracje – dla mnie najciekawsza możliwość, bo polega na skomponowaniu własnej palety barw. Czyli coś, co mARTusie lubią najbardziej. Króluje tutaj pełna dowolność (oczywiście w granicach gustu powszechnego u wszystkich ludzi). Wystarczy wybrać kilka kolorów albo nawet dwa i już mamy pole do popisu. Dobrze przed zakupem poszukać inspiracji na Pintereście albo zestawić kolory z próbników dostępnych w internecie ze sobą w jakimś prostym programie graficznym (taaak, może być Paint). Do samego komponowania palety polecam moje dwie ulubione, darmowe strony: Color Calculator oraz Coolors,
  • podkład pod prace wykonywane inną techniką – czyli np. kredkami ołówkowymi. Ponoć dobrze się sprawdza, bo pozwala pokolorować wcześniej sprawnie duże obszary i nie rysujemy już na “białym” papierze, ale po tle przygotowanym dla nas przez promarkery. Widziałam ładne prace w ten sposób stworzone.

Najlepiej wiedzieć, czego się chce. To ułatwi nam wybór i pozwoli zaoszczędzić pieniądze.

Czy warto kupować akurat promarkery? Jeśli podoba nam się mazakowa technika albo mamy ochotę popróbować czegoś nowego, polecam. Nie zawiodą nas ani kolory, ani ich wykonanie. Ale weźcie pod uwagę, że ja mam wielką miłość do rzeczy, które są dobrze sfabrykowane, nawet, gdy ich cena jest wyższa. Na koniec napomknę, że oczywiście, istnieją różne mazaki tego typu (Kuretake, Copiki czy Touchfive) oraz ich sporo tańsze zamienniki. Ale to już temat na inny wpis ;).

Dodaj komentarz