O mnie

Gdy pachnie farbami, kwiatami i papierem, czuję się jak w domu. Obok stoi herbata, w której czasem chcę zamoczyć pędzelek z roztargnienia.

Kawałek biurka, na które patrzę z góry i czuję się jak ktoś, kto nie umrze bezsensownie, ponieważ postawi swój pomnik. Jednak to powstające dzieło (a czasami knot) jest tym, co jest głównym bohaterem. To jest uczucie, do którego chcę wracać, dlatego lubię rysować, bo to dla mnie doskonały sposób na mindfullnessowe oczyszczenie umysłu i czysta przyjemność z patrzenia na to, jak z wcześniejszego bezkształtu wyłania się całość.

Może niektórzy wyobrażają sobie w tym momencie jakieś stare retro biurko ze śladami farb. Biurko stojące naprzeciwko okna, w pokoju wysadzonym skrzypiącą podłogą. A ja z bosymi stopami wracam z letniego ogrodu z pędzlem w zębach albo we włosach.

 

Muszę Was rozczarować – cała magia dzieje się w głowie. A dokładniej przy dużym stole w skromnym kącie kamienicy wrocławskiej. Na blacie leży często laptop, z którego uczę się rysować; odpalam tutoriale, analizuję swoje i innych rysunki, szukam palet barw. Wieczorem, tuż przed zaśnięciem, realizuję wczorajsze sny w szkicowniku (tak, często śnią mi się moje rysunki – po prostu widzę cały obraz, od razu: kolory, kształty, technika). Uczę się, próbuję, rysuję.

Lubię różne style, ale najczęściej sięgam po ołówek, kredki lub mazaki. Czasem zrobię jakiś digital art lub zupełnie coś innego (np. lepienie z gliny). Cieszę się, że na świecie jest dostęp do tylu technik, chociaż z drugiej strony, nie mogę wyjść ze sklepu plastycznego, gdy tam już się kompulsywnie pojawię.

cropped-logomart.png

Rysuję od dziecka, w przedszkolu i szkole koleżanki prosiły mnie, by im coś narysowała. W podstawówce miałam inspirującego nauczyciela plastyki i tam dotarło do mnie, że rysowania można się nauczyć. Wierzę w to mocno, że każdy może to wyćwiczyć. Mnie rysowanie przychodziło naturalnie. Wydaje mi się, że to dlatego, że jako mała dziewczynka potrafiłam często długo się czemuś przyglądać. Teraz uważam, że umiejętność obserwowania “bez uprzedzenia” jest najistotniejsza. W rysowaniu i życiu.

W szkole zaczęłam wygrywać swoje pierwsze konkursy plastyczne. Dostawałam głównie książki, ale za jeden obdarowano mnie klawiaturą i myszką bezprzewodową, a za drugi mp4 – szał w tamtych czasach! Później, na szczęście, wygrałam tableta graficznego z konkursu z gazety, co znacznie ułatwiło mi życie, bo nie musiałam już rysować myszką. Ała.

profilowe.pngStudiuję informatykę. Nie, nie mijam się właśnie z powołaniem. Po prostu jestem osobą, która lubi rysować, śpiewać, tańczyć i ogólnie… tworzyć. Pod tym ostatnim kryje się właśnie programowanie, zapał do robienia stron internetowych, uczestniczenia w game jamach (jako grafik, czasem jako programista), dziergania w mikrokontrolerach. Żyją we mnie dwie natury: techniczna, z czarnobiałymi liniami i artystyczna, kolorowa. Uwielbiam łączyć artyzm z technologią.

Lubię sztukę w różnej formie: film, teatr, muzykę, śpiew i taniec. Moim kultowym już zajęciem jest wymyślanie sobie jakiegoś projektu i konsekwentne dążenie do jego wykonania. Gdy widzę w czymś cel, mogę siedzieć nad tym godzinami, nie czując upływu czasu. Gdybym miała się określić trzema słowami wybrałabym: kreatywna, wszechstronna i ambitna.