Czy rysowanie leczy depresję?

Depresja kojarzy mi się z ciemną chmurą, która ogarnia mózg. Z wielkim mrocznym potworem, który chodzi wciąż za Tobą. Choćbyś chciał, nie możesz poczuć się lepiej. I nie jest to zależne od Twojej woli, bo czarna maź oblepia Ci mózg i nie pozwala zmienić Twojej woli. Nigdy jej nie doświadczyłam. Ale może dlatego, że… rysuję? 😀

Około 10% populacji ludzkiej cierpi na depresję (ok. 25% kobiet i 12% mężczyzn). Czyli, jeśli wyobrazisz sobie swoją klasę złożoną z 30 osób, to średnio 3 osoby w klasie mają depresję. Niepokojące dane skłoniły mnie do popełnienia tego wpisu.

Zanim przejdę do własnych obserwacji, to przywołam coś bardziej legitnego. Przeprowadzono eksperyment, w którym 39 osób rysowało codziennie przez 45 minut. Odczytywano stężenie kortyzolu w ich organizmie przed i po sesji. Wyniki pokazały, że tworzenie znacząco obniżyło poziom kortyzolu w ich organizmach. Takich przykładów badań jest więcej – wszystkie, które znalazłam są zgodne co do tego, że sztuka poprawia samopoczucie.

Mówią, że na depresję pomagają leki, akupunktura czy terapie magnetyczne. Bardziej typowymi sposobami są kontakt z naturą i zwierzętami, budowanie wspólnoty z ludźmi czy medytacja. Pomaga też zmiana diety i ćwiczenia. Ale czy może pomóc rysowanie i dlaczego moim zdaniem tak?

Nie przeprowadziłam żadnych badań na grupie ludzi. Ale opowiem Ci o moich obserwacjach. Rysowanie wielu osobom kojarzy się ze stawianiem kresek na papierze. Zupełnie nie biorą pod uwagę, co dzieje się wtedy z mózgiem. Z nami. Powiem Ci, czym naprawdę jest dla mnie rysowanie. Przedstawię rysowanie jako czynność, której nie znasz. Okaże się dla Ciebie nowa i nieodkryta. Posłuchaj.

Rysowanie to czynność oderwania od rzeczywistości? Dla artystów z głową w chmurach? Zupełnie przeciwnie. To nawiązanie bardzo intensywnego kontaktu z rzeczywistością. Widzeniem ją taką, jaka ona jest. Kojarzy Ci się to z medytacją? Słusznie. Dla mnie to zupełnie nowy rodzaj medytacji. Rysowanie to umiejętność patrzenia. Cały proces zaczyna się w mózgu i oczach, a nie w dłoni. Jeśli nie umiesz “pomyśleć obrazem”, Twoja ręka sama sobie nie poradzi. To jest jak z zadaniem matematycznym. Mając wprawę, mógłbyś je rozwiązać jedynie w głowie. Zapis na papierze to przyjemne uporządkowanie. Sprawdzenie, czy umiesz myśli przełożyć na papier.

Rysowanie to bycie tu i teraz, podczas którego scalasz się z rzeczywistością. Jakiekolwiek oceniające myśli są odrzucone na bok, bo interesuje Cię patrzenie samo w sobie, bo tylko wtedy będziesz mógł przełożyć realny obraz na papier.

Art helps people express experiences that are too difficult to put into words, such as a diagnosis of cancer

The Connection Between Art, Healing, and Public Health, Heather L. Stuckey and Jeremy Nobel

A co z rysowaniem z wyobraźni? Dotychczas zdaje się, że pisałam o przerysowywaniu. Takie rysowanie to wyższy level, stąd jest też o wiele trudniejsze dla początkujących. To jest jak tworzenie rzeczywistości w swojej głowie. Widzisz ją tak realnie jakby była naprawdę.

Dlaczego te walory rysowania miałyby pomóc w depresji? Zależność jest podobna do medytacji. Rysowanie to taka ulepszona medytacja mindfullness. Dlaczego ulepszona?

Bo możesz tworzyć. Faktycznie czujesz motywację, bo dążysz do mistrzostwa. Tworzysz coś namacalnego. Na moim przykładzie widzę, że jest to bardziej motywujące niż medytacja oddechowa. Efekt rysowania widzisz szybciej niż zmiany zachodzące w Twoim mózgu pod wpływem zwykłej medytacji (ok. 8 tygodni). Świadomość dążenia do mistrzostwa w czymś, co Cię cieszy, co widzisz i co inni mogą pochwalić, wrzuca wyższy bieg motywacji.

Rysowanie zwiększa skupienie. Naprawdę nie da się rysować, jeśli nie możesz się skupić i rozprasza Cię np. muzyka czy rozmowa. Łatwiej w takich warunkach kolorować, ale nie rysować. Wbrew pozorom, rysowanie to czynność bardzo angażująca myślenie. Wciąż musisz myśleć przestrzennie, skoordynować ruch dłoni z zamysłem niewidzialnej kreski pomyślanej w głowie.

Gdy chcesz złapać za kredki, musisz usiąść. Odrzucić obowiązki, zmartwienia. Bo nie da myśleć się o tych rzeczach i rysować. No chyba, że stawiasz kreski intuicyjnie i nie wiesz, co będą przedstawiać (coś jak pisanie intuicyjne). Nastrój budowany przez rysowanie, w postaci tego, że nigdzie spieszyć się nie możesz, bo dokładność i powolność jest w cenie, eliminuje stres. Pod warunkiem, że nie nakładasz na siebie żadnej presji. A eliminacja stresu to czynnik niezbędny przy leczeniu depresji.

Nie zwracaj uwagi na “uda – nie uda się”. To nie jest ważne. Może rysujesz nie to, co chcesz? Może mroczne rysunki bez zabawy są Ci potrzebne, tak po prostu. 

Kleopatra, użytkowniczka forum depresja.ws

Rysowanie łączy w sobie element samoanalizy. Gdy widzisz, jakie obrazy przychodzą Ci do głowy, możesz odkryć pewne zależności o sobie – jak w snach. Niektóre emocje trudno wyrazić przy pomocy słów i zdać sobie z nich sprawę. Zwróć uwagę, co najbardziej chcesz rysować i jaki nastrój chcesz, by panował na Twoich rysunkach. Eksperymentuj. Stawianie wyzwań jest pierwszym krokiem do wyrwania się ze stanu odrętwienia.

Gdy jest bardzo źle, rysuję najgorsze demony z pamięci. Tym się nie da bawić. To samo przychodzi, bez radości, ale z wielkim bólem. Rysowanie w depresji boli. Zwłaszcza kiedy tylko Ty rozumiesz o co chodzi. Po narysowaniu przeraźliwych obrazów jest odrobinę lżej. A za jakiś czas można na nie popatrzeć z boku.

Kleopatra, użytkowniczka forum depresja.ws

Istnieje teoria, która łączy depresję z poczuciem bezsilności i brakiem sprawczości tzn. przekonaniem o nieistnieniu związku między czynami człowieka a ich skutkami. Być może poczucie się jak kreator nowego świata pomaga w pewnym sensie zrobić pierwszy krok.

Tworzenie w stanie depresji zdaje się niektórym trudne albo wręcz niemożliwe. Przeważa chęć niszczenia, ale nie tworzenia. Dlatego chociażby stopniowa próba może okazać się zbawienna.

A jeśli nie masz depresji, to spróbuj i tak 😀 – choćby po to, by poczuć się lepiej. Bo kto nie lubi czuć się lepiej?

Źródła:

https://www.pum.edu.pl/__data/assets/file/0005/47435/NK_2011_055-059.pdf

https://www.depresja.ws/topic/7734-tworczosc-w-stanach-depresyjnych/

https://www.tandfonline.com/doi/full/10.1080/07421656.2016.1166832

https://thetempest.co/2019/02/22/now-beyond/how-art-helps-your-health-and-happiness/

3 Komentarze

    • Bazuję przede wszystkim na uprzednio przeczytanych badaniach i analogii do medytacji (tego doświadczam sama) – nie mam doświadczenia w tej dziedzinie, co wyraźnie zostało podkreślone we wpisie.

  • Analogia do medytacji i badania to nie wszystko. Opisałaś wszystko ładnie i zgodzę się, że rysowanie poprawia nastrój, jeśli tylko potrafi się to robić lub ma do tego zapał, ale niestety rysowanie nie leczy depresji. Może być przyjemnością gdy wyjdzie się ze stanu letargu i niemocy, w którym trudno skupić swoje myśli albo naprowadzić się na inne tory.

Dodaj komentarz