mARTystycznie: 15-latek rysuje lepiej od Ciebie? Uwolnij się od rysunkowej frustracji

Transkrypcja odcinka

Często piszecie, że nie kończycie rysunków z obaw, że efekt końcowy będzie okropny. Aby było milej, do zestawu dochodzi brak motywacji i porównywanie się do innych.

Z tego powodu postanowiłam nagrać odcinek o frustracji rysunkowej. Emocji, która prowadzi do artblocka, ale też miota nami, zrzucając z wytyczonej trasy do celu.

Powitanie

Cześć martyści, artyści i analityczne umysły. To jest podcast mARTystycznie.. Pomagam wytyczyć udeptaną trasę dla początkujących artystów freelancerów, opowiadam o kreatywności i typowych art-problemach. A na blogu szufladamart.pl dzielę się bardziej technicznymi wskazówkami o rysowaniu.

Poproszę o jingiel i przejdźmy do podcastu!

15-latek rysuje lepiej od Ciebie

Wchodzisz na konto danego artysty i natychmiast scrollujesz na biogram, aby zobaczyć ile lat ma dana osoba? Nie jesteś sam. Często czytam o tym, jak strasznie czujecie się, jeżeli wasza sztuka jest gorsza niż rysunki 15 latka, na którego konto przez przypadek weszliście.

Widzicie prace godne czterdziestoletniego mistrza, a potem szukacie najgorszej pracy na profilu, żeby jakoś się pocieszyć. Ale ostatecznie kończycie w kocu w pozycji sierocej, kiwając się do rytmu pociągnięć swoich nie narysowanych kresek.

Jak poradzić sobie z myśleniem, że 15-latek rysuje lepiej od Ciebie? Powiem to, bo wiem, że dla niektórych te pomysły mogą być potrzebne jak woda na pustyni. 

Dlaczego powinieneś przestać się przejmować tym 15-latkiem

To, że owy 15 latek jest tak dobry, czy w Twoim mniemaniu, najlepszy, to nie znaczy że on zabierze wszystkich klientów i odbiorców na świecie, więc na Ciebie już nikt nie spojrzy. Jeżeli ktoś jest wybitnym piosenkarzem, to nie znaczy, że wszyscy będą słuchać tylko jego.  

Mówisz, że jest on młody, a Ty już dawno mógłbyś być jego ojcem lub matką? Nie ma sensu już się uczyć, skoro on jest tak do przodu? Posłuchaj, czas i tak zleci, więc czemu by nie wykorzystać go na to, co lubisz trochę bardziej niż wszystko inne? Gdy ludzie idą do liceum nie są wyspecjalizowani w żadnej dziedzinie, w ciągu 4 lat muszą wyskillować się np. z matematyki, a później po załóżmy 4 latach studiów są już na bardzo dobrym poziomie. W 8 lat przeszli etap od zera do skillera. Czymże jest 8 lat? I tak ten czas zleci. Czy nie warto wykorzystać go na to, co sprawia CI najwięcej satysfakcji?

Porównywanie się wiekiem nie ma sensu, bo skąd wiesz, ile czasu życia zostanie nastolatkowi, a ile Tobie? Być może będziesz żyć o wiele dłużej. I może nie jest jakoś wybitnie dobrą formą motywacji, ale zupełną prawdą i pokazuje, że śmierć nie jest równo rozłożoną metą, więc nie ma sensu się ścigać. Tymbardziej na wiek.

Świat działa na zasadzie coś za coś

Wreszcie, ten 15-latek mógł to robić całe życie, od małego. A w przyrodzie zawsze jest coś za coś, bo czas nie jest z gumy. Być może ten młody artysta nie ma czasu na spotykanie się ze znajomymi jak Ty, nie ma wiedzy z innych dziedzin jak Ty, bo nie poświęcił na to czasu, który ty poświęciłeś. Porównywanie się na podstawie szczątkowych i spreparowanych informacji, które widzisz w social mediach miała się z celem, bo nie znasz życia w całości tej osoby. Może wcale nie chciałbyś się zamienić z nim miejscami?

Rysowanie to tylko jeden aspekt. Jest połączone z całą resztą życia, to nie jest rzecz, którą można zrobić kopiuj-wklej do Twojego życia. To jest pewien sposób funkcjonowania, to jest czas poświęcony na rysowanie, to zrezygnowanie z wielu innych rzeczy.

Wiem, że dalej będziesz scollować i patrzeć na lajki, followersów czy wiek artystów na instagramie. Ale może przypomnisz sobie ten odcinek podcastu i zagłuszysz szybciej szkodliwe myślenie. Zdaj sobie wówczas pytanie – czego mogę się nauczyć od tej osoby? Co sprawia, że uważam ją za lepszą – może ma więcej czasu, na to, co robi?

Porównywanie się do innych nie musi być złe

Mówi się o tym, że porównywanie jest szkodliwe, ale wydaje mi się, że jest dosyć naturalnym mechanizmem społecznym. Pozwala nam określić, jak stoimy w hierarchii na tle innych – czy jesteśmy dość atrakcyjni czy musimy nad czymś popracować. Porównywanie staje się szkodliwe wówczas, gdy dołącza do niego wewnętrzny krytyk. W innym przypadku może nas nawet motywować.

Przestajesz rysować, bo nie możesz patrzeć na to, co Ci wychodzi

Wróćmy do zacisza domowego. Piszecie często, że kończycie rysować, bo nie lubicie patrzeć na to, co tam okropnego wychodzi. Ja to kompletnie nie rozumiem, bo też tak czasem mam. Pocieszające jest to, że w miarę rośnięcia umiejętności, częściej zaczynasz być zadowoleni z efektów, o ile Twój własny krytyk nie jest specjalistą w swoim fachu.

Mówi się, że każdy artysta nienawidzi swojej sztuki, ale wydaje mi się, że problem leży w tym, że my, artyści, mamy na piękno szczególną wrażliwość. Gdy widzimy, że wychodzi nam babol, to po prostu nas to tak mierzi, poraża swoją brzydotą, że po prostu musimy ochłonąć i odejść. Wydaje mi się, że to bierze się ze zbytniego utożsamiania się ze swoją sztuką, bo jeśli czyjś inny rysunek jest brzydki, nie poraża Cię to aż tak, może nawet przyznasz, że Cię to cieszy. 

Jeśli swoje poczucie wartości opierasz na tym, co umiesz, co Ci wychodzi, a co nie, to prosta droga do tego, aby nałożyć na rysowanie ogromną presję. W końcu od tego zależy czy się nadajesz, czy jesteś coś wart. To spore wyzwanie do przepracowania, tymczasowo możesz nałożyć tę presję na inną dziedzinę, aby uwolnić rysowanie, co oczywiście nie jest idealnym rozwiązaniem. Ale może w innej konfiguracji, łatwiej będzie Ci zaszachować króla.

Pod wpływem presji wszystko wychodzi gorzej. Bezpieczne warunki sprawiają, że przyjemniej i swobodniej będzie Ci się tworzyło – zadbaj o nie. Może wpierw potrzebujesz samodzielności lub regularnego dopływu gotówki, by w pełni skupić się na rysowaniu i donikąd się nie spieszyć?

1 skuteczna metoda zrzucenia frustracji

Mam jedną skuteczną metodę, która pozwala mi wyzbyć się frustracji podczas rysowania. Na czym ona polega?

Proponuję podchodzić do rysowania jak do ćwiczeń. Wydaje się, że sukcesem wieńczącym ukończenie zadania powinien być skończony rysunek, najlepiej do tego ładny. A najlepiej jeszcze, abyś Ty był z niego zadowolony. Wtedy godnie możesz postawić ptaszka w swoim habit trackerze. Jeśli czujesz frustrację patrząc na swoje rysunki, które niekoniecznie są coraz lepsze, to skończysz z habit trackerem wypełnionym kilkoma próbami. 

Co możesz zrobić? Po prostu ćwicz. Nie patrz, na to, co Ci wychodzi, ale zaufaj, że z każdą próbą stajesz się trochę lepszy. Nawet jeśli od razu tego nie widzisz. Jeśli za sukces uznasz nie skończony rysunek, ale sam fakt poświęcenia czasu na ćwiczenia, to przestaje być ważne, jak wygląda efekt końcowy. Twoją dumą jest ukończone zadanie, twoja dyscyplina. To wtedy powinieneś postawić tego ptaszka w habit trackerze. Nie rysunki, nie ich liczba, nie nawet ich jakość początkowo jest wyznacznikiem sukcesu, ale fakt, że regularnie ćwiczysz. Zanurz się w drodze, ciesz się procesem i zaufaj, że efekty się pojawią, ale tylko wtedy, kiedy zapomnisz, że musisz je śledzić. 

A może Instagram nie służy inspiracji, ale chce, abyś czuł się gorzej?

Odrzuć szukanie inspiracji na Instagramie, jeśli bardziej Cię przytłacza niż motywuje. Włącz zamiast tego skupienie w odcinku czasowym i poświęć pół godziny na ćwiczenia. Gdy je skończysz, poczuj wdzięczność. Pogratuluj sobie. Nie zapominaj, to bardzo ważne, bo sprawia, że chętniej będziesz chciał wracać do zadania.

Gdy jest Ci dobrze, to nic dziwnego, że rysowanie jest proste…

Kiedy jest nam dobrze i przyjemnie, to powoduje, że mamy ochotę inspirować, tworzyć piękne rzeczy, wyrazić siebie, ale tak naprawdę taki stan mamy niezwykle rzadko. Jeżeli polegasz tylko na nim, to nic dziwnego, że twoja motywacja jest krucha a frustracja duża.  

Czasem, a właściwie często, znajdujemy się na tej ciemniejszej stronie naszych emocji i wtedy motywują nas nieco inne rzeczy. Niekiedy mamy taki stan, że chcemy tylko i zjeść, zrobić to, co do nas należy, spać i mieć święty spokój. Herbatka, kanapka i spanko. Zrobić tylko to, co potrzebne do przeżycia. Rzeczy mało wymagające, bezwysiłkowe. Jeśli chcesz wziąć się wówczas za rysowanie, Twój mózg wykrzyczy “daj mi spokój, chcę tylko zjeść i zawinąć się w kocyk”.

Taki stan jest okej, jest naturalny i zdarza się każdemu, ale, chcąc zachować swój cel rysunkowy, musimy kierować się innym rodzajem motywacji. W momencie kiedy nie jestem mega zainspirowana i gotowa do wylewania swojej artystycznej duszy na papier, wolę zająć się czymś bardziej praktycznym. Jeśli rysowanie pomaga mi zarabiać, wiem, że jeśli wykonam dany rysunek, skończę swoją pracę i będę miała co jeść. W takim stanie, gdy liczą się mniej wzniosłe potrzeby, narracja musi grać na Twoją korzyść.   

Dlatego wydaje mi się, że trudniej jest się zmotywować do rysowania osobom, jeśli to jest tylko ich pasja. Jeśli nie wiążą z tworzeniem swojej przyszłości, nie mają planów czy wizji, na poziomie, w którym organizm chce tylko wykonać to, co konieczne, rysowanie okazuje się pierwszą rzeczą w kolejce do odrzucenia. 

…trudniejsze staje się, kiedy jest Ci źle

Wreszcie istnieje nasza najciemniejsza strona natury. To wtedy, kiedy czujemy się naprawdę źle. Tam kryją się wszystkie lęki, czujemy wtedy zazdrość, i na tym poziomie również musimy znaleźć swoją motywację.

Nie znam nietoksycznego sposobu na to, aby zmotywować się skutecznie na tym poziomie, ale powiem o tym, co mi pomaga. Wszelkie rady pełne miłości po prostu nie działają na tym poziomie, bo one tyczą się tych wyższych poziomów emocjonalnych.

 Wyobraź sobie dzikie wystraszone zwierzę, które chcesz skłonić do odbijania głową piłki, tu liczą się odruchy i nawyki, a nie pogłębiona refleksja. Musisz przemówić do niego prostymi sposobami, sprawić, aby zachciało samo to zrobić.

W takim stanie pomaga mi myślenie, że komuś coś udowodnię, że np. da się osiągnąć duży progres w krótkim czasie albo że da się zarabiać z rysowania. Ewentualnie myślę, że pokażę wszystkim, którzy nie potrafią dobrze rysować, jak to się robi. Wiem, że to nie jest najlepszy sposób, ale jeśli znasz lepszy, podaj w komentarzu. Wydaje mi się że może on być bardzo odkrywczy.

O czym był podcast

Myślę, że taki podcast był potrzebny, bo czując frustrację, możesz mieć wrażenie, że inni zawsze są zadowoleni ze swoich prac i tylko Ty jesteś zazdrosną i pokręconą istotą z niskim poczuciem wartości. Mam nadzieję, że świadomość tego, że tak ma większość osób nieco pociesza.

Podsumowując, znajdź formę motywacji na każdym poziomie emocjonalnym – wtedy, gdy jest dobrze i wtedy, gdy jest źle. Porównywanie jest ok, jeśli nie dołącza do niego wewnętrzny krytyk. A żeby uniknąć frustracji, potraktuj rysowanie jako sesje czasowe, a nie wynikowe i ciesz się, kiedy udało Ci się porysować te 30 minut. Pokonujesz wtedy siebie, stajesz się silniejszy w swojej własnej podróży i tylko to się liczy.

Życzę Ci owocnej sesji rysunkowej z ołówkami, które się nie łamią, z czystą dłonią, która nie zabrudzi przez przypadek kartki i gumką, która nie wymaże tego, czego wymazać nie trzeba.

Pa!

4 komentarze

  • W kilka dni przeczytałam całego twojego bloga i jestem pod wielkim wrażeniem. Bardzo podobają mi się twoje prace a styl pisania sprawia, że czyta się lekko i przepada w kolejnych wpisach. Żałuję tylko, że trafiłam na twojego bloga i instagrama dopiero teraz!

    • Bardzo się cieszę, bo o ile rysowanie sprawia mi niewymuszoną przyjemność, to pisanie czasem jest jedynie środkiem do celu – aby przekazać to, co chcę powiedzieć :D. Wiem, że jeszcze muszę popracować nad stylem, aby wpisy były jeszcze ciekawsze, ale i tak podoba mi się to coraz mocniej :). Dzięki wielkie za te słowa, jedne z najbardziej motywujących, jakie ostatnio przeczytałam.

  • Sama załapałam się na tym jak szukanie inspiracji na Instagramie może przerodzić się w frustrację. Pierwsze jest efekt wow, a później przechodzi do 'tyle czasu poświęcam, a nawet w połowie tak nie potrafię’. W końcu nauczyłam się wówczas zamykać Instagram, nie dopuszczać do siebie tych głosów tylko robić swoje. Muszę jeszcze poćwiczyć nad motywowaniem się w gorsze dni. Dzięki za post!

    • Te media trochę są tak skonstruowane. Np. Fb publikuje specjalnie takie wpisy, aby polaryzowały społeczeństwo, bo dzięki temu jest więcej dyskusji, a na tym on zarabia, że używamy tej platformy. Tak samo Instagramowi niekoniecznie zależy na zdrowiu psychicznym użytkowników, a raczej na uzależnieniu od platformy – warto mieć tego świadomość :).

Dodaj komentarz